News

Ukryte na widoku: zaniedbane kryzysy humanitarne na świecie

(RNS) — W świecie pełnym pilnych problemów, niektóre kryzysy zbyt łatwo mogą umknąć uwadze. Musimy zadać sobie pytanie, dlaczego niektóre globalne kryzysy przyciągają uwagę opinii publicznej, a inne szybko zanikają. Albo, co gorsza, niektóre w ogóle nie trafiają do światowego sumienia.

Więcej niż 300 milionów ludzi na całym świecie potrzebują pomocy humanitarnej i ochrony, aby przeżyć. Niestety, szacunkowo 120 milionów ludzi zostały przymusowo przesiedlone z powodu prześladowań, konfliktów, przemocy, naruszeń praw człowieka i wydarzeń poważnie zakłócających porządek publiczny.

Globalna potrzeba jest wielka. Ale jako liderzy chrześcijańskich organizacji humanitarnych zbyt często widzimy niezgodność między zainteresowaniem darczyńców a rzeczywistymi sytuacjami największej potrzeby. Ważne jest, aby Kościół był rozważny i wybredny w tym, jak okazujemy współczucie na całym świecie, a nie tylko kierował się wskazówkami, które kryzysy generują zainteresowanie mediów.

Miliony ludzi, noszących obraz samego Boga, cierpią. Jako chrześcijanie powołani do kochania bliźnich jak siebie samych, naszym obowiązkiem jest skierowanie wzroku w stronę tych zapomnianych zakątków świata.

A nowy raport Integral Alliance — koalicja 21 chrześcijańskich organizacji humanitarnych, w tym organizacji, którym przewodzimy — bada powody, dla których niektóre kryzysy są zaniedbywane. Rozbieżność w pomocy jest oczywista, ponieważ pomoc często płynie do krajów o historycznym lub strategicznym znaczeniu dla narodów zachodnich, a nie do tych, które najbardziej jej potrzebują. Jemen, Sudan Południowy, Demokratyczna Republika Konga, Afganistan i Myanmar to tylko kilka przykładów krajów zmagających się z przedłużającymi się kryzysami humanitarnymi, które spowodowały przesiedlenie milionów osób pośród trwających konfliktów i trudnych warunków środowiskowych.

Przyczyny zaniedbań są wieloaspektowe. Zamiast dystrybucji pomocy zagranicznej ściśle związanej z sytuacjami największych potrzeb, interesy kulturalne, polityczne i ekonomiczne krajów-darczyńców często mają nieproporcjonalnie duży wpływ na dystrybucję pomocy. W rezultacie niektóre kraje w kryzysie zostają odizolowane od krajów-darczyńców, agencji pomocowych i potencjalnego wsparcia. Ta izolacja prowadzi do zaniedbań, które mogą pogorszyć kryzysy i pozostawić kraje bez trwałej podstawy partnerstwa.

Zmiany środowiskowe potęgują te wyzwania. Wpływ zmian klimatycznych jest najbardziej odczuwalny przez najbiedniejsze i najbardziej narażone społeczności, zwłaszcza te mieszkające w kruchych i dotkniętych konfliktami miejscach.

Żyjemy w coraz bardziej połączonym świecie, z dostępem do najświeższych wiadomości i informacji dostępnych w czasie rzeczywistym. Może to jednak sprawić, że wielu z nas poczuje się bezradnych, gdy będziemy świadkami nowych kryzysów rozwijających się na naszych oczach. Zarówno dla prywatnych darczyńców, jak i instytucji wspierających pomoc i prace rozwojowe, to poczucie przytłoczenia może ostatecznie doprowadzić do stanu „zmęczenia darczyńcą”.

Jako naśladowcy Chrystusa nie możemy przymykać oczu na to cierpienie. Chrystus chodził wśród zmarginalizowanych, uzdrawiał chorych, karmił głodnych i pocieszał złamanych serc, pokazując nam kontrkulturową miłość, która przekracza granice, kultury i okoliczności. W przypowieści o dobrym Samarytaninie Jezus obrazowo ilustruje, że bycie bliźnim nie polega jedynie na bliskości geograficznej lub wspólnej narodowości, ale na okazywaniu miłosierdzia i współczucia.

Co więcej, w Ewangelii Mateusza 25:35-40 Jezus utożsamia się z bezbronnymi, mówiąc, że cokolwiek czynimy dla „najmniejszych z nich”, czynimy dla Niego. To potężne przesłanie podkreśla wewnętrzną wartość każdej istoty ludzkiej i naszą odpowiedzialność, aby działać z miłością i współczuciem.

Pismo Święte ostrzega przed faworyzowaniem w kościele — poświęcaniem szczególnej uwagi tym, którzy mają bogactwo i status, ignorując biednych (Jakuba 2:1-7). Przypomina nam to, że jako chrześcijanie musimy przeciwstawiać się faworyzowaniu w dystrybucji pomocy humanitarnej, pamiętając o cierpiących częściach świata, które inni zaniedbali.

Musimy uznać globalny kościół i słuchać liderów z innych krajów, którzy dobrze znają i kochają swoje społeczności. Są prawdziwymi ekspertami w kwestii „czego” i „jak” w pracy humanitarnej.

Jedność i komplementarność Kościoła podkreślają również znaczenie współpracy. Jesteśmy wdzięczni za to, w jaki sposób nasze organizacje i wiele innych chrześcijańskich organizacji humanitarnych, które tworzą Integral Alliance, wspierają się nawzajem, uczą się od siebie i wspólnie występują w roli rzeczników. Wspólnie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na znacznie więcej kryzysów humanitarnych, niż jakakolwiek organizacja mogłaby zrobić jednostronnie.

Zamiast czuć się przytłoczonym ogromem globalnego cierpienia lub odrętwiałym od ogromnej ilości informacji bombardujących nas codziennie, wiemy z Pisma Świętego, że „nawet kubek zimnej wody” ma nagrodę (Ewangelia Mateusza 10:42). Niezależnie od tego, czy jest to darowizna na pomoc, orędowanie za zmianą polityki, czy po prostu żarliwa modlitwa, każdy z nas ma swoją rolę do odegrania w łagodzeniu ludzkiego cierpienia.

Nie bądźmy jak ci, którzy mijali rannego człowieka na drodze do Jerycha. Zamiast tego naśladujmy dobrego Samarytanina, który zatrzymał się, troszczył się i działał ze współczuciem. Poszerzajmy nasze serca i dzielmy się naszymi zasobami z potrzebującymi, demonstrując miłość Chrystusa poprzez nasze czyny.

(Myal Greene jest prezesem i dyrektorem generalnym Światowa pomoc. Carol Bremer-Bennett jest dyrektorem wykonawczym Odnów światObie organizacje są członkami Integralny Sojuszw której Bremer-Bennett pełni również funkcję przewodniczącego zarządu. Poglądy wyrażone w tym komentarzu niekoniecznie odzwierciedlają poglądy Religion News Service.)

Source link

Related Articles

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to top button