News

Walki na placu zabaw o oferty Białego Domu, spojrzenie na „uparte” życie Bidena

Joe Biden od zawsze uchodził za osobę, która zawsze potrafi się podnieść.

Waszyngton:

Każdy, kto spodziewał się, że Joe Biden zrezygnuje z wyścigu o prezydenturę USA bez walki, nie wziął pod uwagę historii życia dumnego, lecz często upartego człowieka.

Od bójek na placach zabaw po straszne tragedie i wielokrotne starania o fotel w Białym Domu, Biden od dawna postrzegał swoje życie jako serię powrotów wbrew niemożliwym przeciwnościom losu.

A podczas gdy bunt Demokratów po jego porażce w debacie z Donaldem Trumpem na razie wydaje się przygasać, 81-latek wydaje się zdeterminowany, by wygrać walkę swojego politycznego życia.

Jeśli nie dojdzie do znaczącej zmiany, to najprawdopodobniej w gestii wyborców w USA będzie decyzja, czy Biden ponownie zorganizuje wielką kampanię, czy też jego pycha skaże go i jego partię na historyczną porażkę z Trumpem.

Od czasu debaty Biden wielokrotnie powracał do wizerunku słabszej osoby, powtarzając rodzinną mantrę: „kiedy upadniesz, wstajesz”.

„To, co widzieliśmy w ciągu ostatnich 10–12 dni, jest z pewnością fundamentalne dla historii Joe Bidena” – powiedziała we wtorek z mównicy Białego Domu jego rzeczniczka Karine Jean-Pierre.

„To ktoś, kogo z pewnością skreślono wiele, wiele razy w jego karierze. Ludzie mają tendencję do powalania go, a słyszysz, jak mówi, że się podnosi.

„To historia o tym, jak stanął w swojej obronie, stanął w obronie milionów Amerykanów”.

„Uderz gościa”

Takie podejście ukształtowało się w wyniku trudnego dzieciństwa spędzonego w amerykańskim „pasie rdzy”, w rodzinie irlandzkich katolików, słynącej z ogromnej dumy.

Jego matka Jean codziennie powtarzała młodemu Joeyowi i jego rodzeństwu, że „nikt nie jest lepszy od Bidena” – napisał Ben Cramer w swojej książce „What It Takes”, opowiadającej o kampanii wyborczej w USA w 1988 roku.

Znany był również z tego, że nigdy się nie poddawał.

„Większość facetów, którzy wdawali się w bójkę, stawała do walki… Joey tego nie robił” – napisał Cramer. „Postanowił walczyć… BANGO – uderzył faceta w twarz”.

Jedną z dolegliwości, z którą musiał się zmagać Biden, było jąkanie się w dzieciństwie.

Wielokrotnie upokarzany w szkole, młody Biden ostatecznie nauczył się płynnie mówić dzięki czystej determinacji, powtarzając te same frazy przed lustrem.

Ale największy sprawdzian Bidena miał dopiero nadejść.

W 1972 roku, mając zaledwie 29 lat i właśnie wybrany na senatora stanu Delaware, jego żona Neilia i ich roczna córeczka Naomi zginęły w wypadku samochodowym, a ich mali synowie Beau i Hunter zostali ciężko ranni.

Tragedia nadeszła ponownie w 2015 r., kiedy Beau zmarł na raka mózgu w wieku 46 lat.

Biden musiał też uporać się z cierpieniem związanym z poważnym uzależnieniem Huntera od narkotyków i problemami prawnymi.

„Czasami podziwiam siłę Joego. Jego życie naznaczone było okrutnymi stratami” – powiedziała Pierwsza Dama Jill Biden, którą Biden poślubił w 1977 r., w swoich wspomnieniach „Where the Light Enters”.

„Więzienie psychologiczne”

Dzięki bliskiemu otoczeniu rodziny Biden zdołał także przezwyciężyć szereg politycznych upokorzeń.

W 1988 roku zmuszony był zrezygnować ze swojego pierwszego startu w wyborach prezydenckich w związku ze skandalem plagiatu.

Jego kolejna próba, w 2008 r., zakończyła się dotkliwą porażką w prawyborach Demokratów, zanim Barack Obama wybrał go na swojego zastępcę.

Jednak w obliczu obecnego kryzysu związanego z wiekiem i stanem zdrowia Bidena, te same rzeczy, które wcześniej dawały mu siłę, mogą również przynieść mu upadek.

Powszechnie wiadomo, że tak naprawdę słucha tylko członków rodziny i nielicznych współpracowników, których zna od dziesięcioleci, ale im jest starszy, tym jego bańka staje się coraz bardziej zamknięta.

Jego długotrwałe przekonanie, że media go niedoceniają i wyśmiewają, oznacza, że ​​jest jeszcze mniej skłonny słuchać głosów z zewnątrz.

Co więcej, Biden, który od zawsze słynął z tego, że potrafi się podnieść, tym razem może nie być w stanie wyobrazić sobie eleganckiego odejścia.

Franklin Foer, autor książki o wczesnej prezydenturze Bidena, napisał niedawno w magazynie The Atlantic, że „upokorzenie — i jego przekroczenie — jest historią pochodzenia Bidena”.

„W tej chwili jest to jego psychologiczne więzienie, nawyk psychiczny, który może skazać amerykańską demokrację na zagładę”.

(Poza nagłówkiem, artykuł ten nie był edytowany przez zespół NDTV i został opublikowany za pośrednictwem kanału syndykowanego.)

Source

Related Articles

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to top button